Czasami jest tak, że przyjeżdzasz do hotelu gdzie ma się odbyć ślub osób, które znasz tylko z głosu… Pierwsza wymiana zdań i szok… Wydaje Ci się jakbyś znał te osoby od lat. Tak właśnie było wczoraj u Weroniki i Michała. Na wstępie trzeba powiedzieć o Nich bo to cudne osoby. Ona ma serce przeogromne, On genialny prawnik. Oboje się uzupełniają absolutnie perfekcyjnie. Do tego jeszcze Ich mały sierściuch Kinder. Super ekipa ;)
Pora opowiedzieć jak wyglądał ten dzień; o magię tego dnia zadbała nie tylko Para Młoda ale także Ich przekochana wedding plannerka Anetka z Manufaktury Przyjęć. Wszystko wyglądało pięknie i było dopracowane w każdym szczególe. W skrócie było pięknie, ale to mam nadzieję, że pokażą zdjęcia ;) Do tego wszystkie jeszcze trzeba powiedzieć o tym, że ta wiecznie uśmiechnięta osóbka wprowadzała wszędzie gdzie się pojawiła strefę chillu ;)
Rozpoczęło się klasycznie. Makijaż ślicznej Weroniki, szybkie wskoczenie w suknię i bam. Wyglądała jak milion dolarów ;) Tuż obok zbierał się Michał. Pomagał mu Tato nie tylko w ubraniu garnituru, ale także w odpaleniu cygara od samego Fidela i wypróbowaniu pysznego złotego trunku.
Kilka chwil później powiedzieli sobie wielkie ‚tak!’ w asyście płaczliwych siostrzyczek i wzruszonej rodzinki. Gromkie brawa, przesłodkie życzenie i popędzili na parkiet. Tam już wszystko przy absolutnym spokoju. Były ostre densy, szalone grupówki i dużo endorfin. Zdjęcia lepiej to pokażą… Także zapraszam!

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU