Miało być zimno. Było gorrrrąco. Miało być śnieżnie. Było bezśnieżnie. Miało być niepowtarzalnie. Było! Taki właśnie był prawie zimowy ślub Basi i Mateusza. Rozpoczęło się wszystko od robienia się na bóstwo i przekochanej Fiki, która szaleńczo szalała ze swoimi pędzlami pod czujnym okiem rudego kota Garfielda ;) W między czasie udało mi się odwiedzić Pana Młodego. Dzielnie go wspierał tego dnia świadek, genialnie tego dnia operujący butelką Jagermaistera. Stres nie miał prawa tego dnia się pojawić ani na sekundę… i się nie pojawił! Kilka chwil później… kiedy to już Młoda Basia przecudnie błyszczała w śnieżnej sukni… zobaczyli się po raz pierwszy. W oczach iskry i te takie ciche subtelne uśmieszki się pojawiły na Ich buźkach… słodkie! ;)
Podczas ceremonii było dość poważnie. Nawet ksiądz próbował lekko rozluźnić atmosferę aleeee… łatwo nie było. Dopiero kiedy już się wymienili obrączkami się udało się! Banany były przeogromne i zostały takie do końca dnia. Wyszli ze świątycznie w iście balonowym stylu. Kiedy już się pojawili na cudnej sali w hotelu Czarny Groń rozpoczęło się szaleństwo. Tutaj główną zasługę mieli w tym chłopaki z “niedalekiego” zespołu z Olsztyna – Vertigo. Okazało się, że jednak bez disco polo może być u nas parkiet nonstop pełny i może się palić przez całą noc! CZAD! Na chwilę też udało się wyjść na zewnątrz na kilka “portretowych” strzałów… i muszę tutaj wspomnieć o dwóch osóbkach. Po pierwsze świadkowa z miliardem pomysłów na sekundę ( spora szansa, że zatrudnię Ją na stałę :D – genialne pomysły :D ) a po drugie Ola – królowa nissana micry. Bez Was tych zdjęć by nie było! :D
Koniec końców prosiłbym o wszystkie takie śluby w tym roku jak ten pierwszy… W zasadzie zdjęcia jeszcze ciepłe bo z przedwczoraj. Z tego co wiem bo Basia z Mateuszem pędzą do dzikiej afryki i tam mają na mnie miesiąc czekać – i fajnie! :D Zapraszam!

Komantarze

Dużo tu wizualnych petard

Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU