Bo to troszkę tak jest, że jak się coś przekłada… raz… drugi… to za trzecim razem dzieje się grubo. Tak właśnie było u Magdy i Marcina. Wirusek zrobił swoje… i kiedy już mogli na spokojnie bibę zorganizować, to nic ona wspólnego ze spokojem nie miała.

Radość kiedy zobaczyli się po raz pierwszy! Radość kiedy wymienili się pierścieniami! Śmieszkowa radość po usłyszeniu kazania :D Następnie szaleństwo podczas pierwszego tańca szaleńczy wyskakanego przy Mrozowej Aurze. 

Biba odbyła się w pięknej Woli Dworzyszcze i trzeba przyznać, że sala jest genialna. Do tego cudne dekoracje stworzone przez Panią Elę były wisienką na torcie no i nie można zapomnieć o przesłodkościach od ‘La Baquette’. 

Koniec końców krejzi grupówki, po których popędziliśmy na ciut bardziej intymną sesję… która po chwili zamieniła się w prywatny mały koncercik znajomych z zespołu Marcina i był to absolutny kosmos.

Zresztą zdjęcia to lepiej opiszą… ;)  

Komantarze
Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU