Tak sobie myślę, że jeśli ktoś zasługuję na coś wyjątkowego to właśnie Oni. Kinga i Krzysiek. Architekci. Inżyniery. Konstruktory. Zakochańce. Do tego wszystkiego przeciepłe portugalskie kolory, szalone poteżne fale, abstrakcyjne kolory i duuuużo duuuuużo endorfinowej chemii dookoła tej! dwójki. Do tego wszystkiego dodać najukochańszą przyjaciółkę Donię dały magiczne 4 dni. Były momenty kiedy się NIE śmialiśmy, choć było ich nie wiele. Był narysowany czteropak, było picie litrami Lambrusco, było wcinanie węży i ośmiornic. Było genialnie.
Początkowo okupywaliśmy plaże Algarve, żeby wyskoczyć na chwil kilka do Lizbony a wszystko zakończyć w nocy na poodływowych klimatach mola rybackiego w Carrasqueirze. Powiem szczerze, że strasznie pozytywnie mnie zaskoczyła Portugalia i wiem, że trzeba tam wrócić! Zapraszam na kilka klatek z tych dni…

Komantarze

Każde kolejne zdjęcie coraz lepsze. Ostatnia fotka wywaliła mi mózg w kosmos. Świetna robota!

piękne zdjęcia pozdrawiamy.

jedna z ładniejszych sesji jakie widziałam :)

Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU