Ten ślub zapamiętam przez długi czas. Zdeeecydowanie. Po pierwsze dlatego, że było genialnie… po drugie za sprawą pewnych irlandzkich linii, które usilnie się starały żebym się na nim nie pojawił :D

Stresik przeżywała ze mną Krejzolka Karolina ( główna Gwiazda tego dnia ) jak i Jej Dżolero Kubą, za którym wszystkie Dziołchy z Ochojna płakały! Na szczęście wszystko skończyło się happy endem i izidżet przywiózł mnie idealnie w czas. Prosto z lotniska poleciałem do Kuby, który razem z swoimi wesołymi Ziomeczkami zbierał się na bibę. Rude trunki się lały dookoła więc humory dopisywały. Szast prast i zrobione. Pasiasty garnitur idealnie opiewał umięśnione ciało Jakuba! Ostatni toast i był gotowy!

Kilka chwil później byłem już u Karoliny. Jak mnie tylko ujrzała tętno Jej spadło razem z ciśnieniem :D Radość nastała i już wiedziała, że to ta chwila kiedy może wskoczyć w białą cudna kiecę. Kilka machnięć magicznym pędzelkiem.. kolczyki.. podwiązka.. małe prosecco.. i była gotowa! We wszystkim pomagały Jej burgundowe druchenki! ( facetem jestem mogłem pomylić kolory :D )

Następnym punktem tego dnia była ceremonia, na którą popędzili jasnoniebieskim rumakiem. Ciężko powiedzieć czy lepiej wyglądał czy brzmiał ale na pewno Młode Gwiazdy wyglądały w nim jak miliony dolarów na mustangu! Tam sporo uśmieszków… tony endorfin zaraz po wymianie obrączek. Samo szczęście!

Chwilę później już słuchali słodkich życzeń w miejscu absolutnie wyjątkowym! Takim zdecydowanie jest Villa Love! Tam od samego początku dobra biba i szaleństwo na parkiecie. Wszystko było przecinane w czasie wzruszającymi prezentacjami czy pokazem tańca Małego Maseraka i Jego wybranki :)))

Koniec końców ultra pamiętny dzień, którego nie zapomnę przez dłuuuuuuugi czas! K & K – jesteście cudni! :D

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU