Wyczekany… wymarzony… górski plener! Sezon ślubny powoli się kończy więc pora cichaczem, tak żeby Żonka nie widziała ( ;D ), uciec z domu w przesadnie grubych ciuchach i popędzić gdzieś jak się tylko wysoko da. Tym razem padło na Pieniny i początkowo na najukochańszą Durbaszkę ale tym razem z podejściem od strony Słowacji. Zresztą przyznam szczerze, że nie miało to dla mnie większego znaczenia… liczyło się tylko obcowanie w tych górskich klimatach. Popędziliśmy tam razem ze Spławkiem i Poszukiwaczem, wyjeżdzając z Krakowa po 20stej. Także czasu mieliśmy bardzo bardzo dużo. Nie do końca wiedzieliśmy co z nim zrobić tam na górze… więc zrobiliśmy to co robić lubimy najbardziej… fotografowaliśmy do samego wschodu słońca. Nad ranem dojechała Bjedroneczka z Iglastą także było jeszcze weselej ;) Pierwsza moja taka nocka w życiu i absolutnie niezapomniana! Oby takich więcej… Teraz zapraszam na kilkanaście moich ulubionych kadrów z tej nocy ;)


Na koniec słitfocia wesołej ekipki ;)))) Dzięki Wariatki!

Komantarze

Rewelacja! ;)

Ty niegrzeczny… ja też chce :P.

Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU