Powiem szczerze… myślałem, że tego tygodnia nie doczekam. W tym roku czekanie na wakacje trwało zaskakująco długo ale w końcu nadszedł ten moment kiedy trzeba było… poprsić Żonę o spakowanie walizek :D To był dla mnie zdecydowanie najcięższy ze ślubnych sezonów jakie mam za sobą. Dużo kilometrów, wiele nieprzespanych nocy… ale też setki genialnych wspomnień. W tym roku moja wesoła rodzinka popędziła po raz kolejny na Kanary… tylko tym razem padło na inną wyspę niż rok temu, bo na Fuertaventurę. Jednak co w tym wszystkim było najważniejsze to fakt, że leciała z nami przekochana rodzina Gonziaków! Wszyscy troszkę się obawialiśmy mocnych wiatrów i tego jak to wpłynie na nasze pociechy ale szybko się okazało, że nie było powodów do obaw. Nawet lot samolotem był zaskakująco fajny bo nasz mały Dżej przespał cały lot, a obudził się na genialny wschód słońca, który mogliśmy oglądać z naszego samolotu. Po pierwszych kilkudziesięciu kilometrach wyspa mi się totalnie nie podobała… wszędzie ten sam nudny piaszczysto brudno skalisty klimat z niczym fotogenicznym. Jednak ten stan nie trwał długo… w dzień po przylocie wypożyczyliśmy samochody i zaczęliśmy pędzić po wyspie. Pierwszy dzień to genialnych kilka godzinek na wydmach, a następne dni to przepiękne zachodnie skaliste wybrzeże wyspy. Dla fotografa to istny raj. Szalone genialne światło co chwilę się zmieniająca za sprawą niskich szalejących chmur… rajskie wschodnie wybrzeże z genialnym złotym piaskiem i niesamowitymi plażami… groźne i prze malownicze zachodnie wybrzeże z dzikimi plażami… Zdecydowanie nie ostatnia nasza wizyta na tej wyspie! Mógłbym pisać o wczasach bardzo dużo ale wydaje mi się, że lepiej opowiedzą wszystko zdjęcia ;) Także zapraszam na porcję krajobrazów… porcję mojej wesołej rodzinki… oraz wisienka na torcie kilka zdjęć wesołych Gonziaków! ;)

Szybka i mocno zwierzakowa wizyta w Oasis Parku… moja Żoneczka dotknęła krokodyla! ( proszę o brawa! ) :D

Teraz moje Wariatki :)))))

Na koniec kilka wesołych klatek mega wesołek rodzinki… Kamil & Dżasta & Wojtasss & Oluśśś dzięki wielkie za zaje wczasiory razem! ;))))

Na koniec wisienka na torcie wszystkich zdjęć. W chwilach kiedy nasze Żoneczki nie patrzyły braliśmy z Kamilem nasze przecudne dzieciaki i wyrywaliśmy opalone laski na nie… Niestety nie do końca się to sprawdzało… :D ( Gonzooooo musiałem! …pamiętaj, że Cie kocham! :D )

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU