Szybka jesienna opowieść o dwóch Zakochańcach i małym Cudzie tej love o mieniu Karola ;) Rozpoczęło się na Podkarpaciu. To tam w rodzinnym domu Ani, z którego ciepło bije już kilka kilometrów od Niego, wszystko wystartowało. Na niebie chmur nie było widać, co strasznie pozytywnie nakręcało atmosferę i uśmiechy pojawiały się nad wyraz często. Chwilę po tym jak Ania wskoczyła w swoją zwiewną białą kiecę, pojawił się na horyzoncie w swoim czerwonym amerykańskim rumaku przystojniak Artur. Udało im się w swoim rodzinnym sadku zobaczyć się po raz pierwszy tego dnia tylko we dwójkę i czuć było mega pozytywny powiew endorfin w powietrzy ;)
Msza przebiegła szybko i pozytywnie, a wisieńką na torcie były ostatnie minuty mszy kiedy to Karolcia z wielkim zadowoleniem wylądowała na rączkach u Mamci ;) Przesłodki moment! Chwilę po nim już Ania latała na swoim pierwszym tańcu w genialnie wystrojonej restauracji i od tego momentu zaczęła się biba ;)
Miesiąc później wylądowaliśmy na Słowacji, gdzie to przyszło mi szpiegować tych Zakochańców kicających w krzaczorach ;D Zapraszam na kilka klatek z tych dni… ;)

 

Komantarze
Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU