O tym ślubie mógłbym napisać książkę… w sumie to kilka. Wszystko z powodu okresu czasu jaki na niego czekałem ja i wszyscy moi bliscy. Otóż proszę Państwa mój cioteczny braciszek najukochańszy Sławuś znalazł tę ‘Jedyną’. Ma na imię Kasia i jest osóbą przekcohaną! W zasadzie to ja mu znalazłem ale to już na marginesie ( w końcu od czego ma się braciszka! :D ). Zacznijmy jednak od tego, że ze Sławciem znamy się od… nie pamiętam kiedy się poznaliśmy, jeszcze pewnie wtedy nie potrafiłem do końca mówić. Znamy się od zawsze. To właśnie na rodzinnych spotkaniach świątecznych edukowaliśmy się z rodzinnej szydery i w tej chwili już osiągnęliśmy poziom ekspertów. Nasze święta, aż kipią od ilości puszczonych w każdą stronę sucharów i powiem szczerze, chyba dlatego właśnie tak je uwielbiam :D To właśnie na tych spotkaniach, kilka lat temu padło wyzwanie, że Sławek nie pobije mojego Ojczulka w wieku ożenku… Wziął to mocno do siebie i mu się udało! :D Z drugiej strony jest Kasia. Osóbka piękna i mądra z jedną poważna wadą… jest dentystką :D Co prawda strzała Amora, trafiła w Sławcia od razu, ale jak usłyszał o profesji ukochanej to zaczął się zastanawiać, bo się Chop Wyrwiząbków panicznie boi. Jak się później okazało… los Go tymi denstytami okrutnie pokarał! Niedość, że Żona.. to jeszcze świadkowa i najbliższych przyjaciel świadek to szalone stomatologi :D Od momentu kiedy o ślubie się dowiedzieliśmy razem z Żonką byliśmy pewni, że będzie wyjątkowo i niesztampowo. Jedyne co było wiadomo, to że będzie mocno wesoło! Od samego początku tego dnia właśnie tak było. Dotarliśmy do Rzeszowa z lekkim opóźnieniem o co postarali się Panowie na wylocie z Krakowa. Mały mandacik na dobre rozpoczęcie dnia i wbijamy na autostradę! ;) Spotkaliśmy się w atelier Marcina Kasprzaka, gdzie to Para Młoda się robiła na bóstwo. Co prawda oboje na co dzień wyglądają jak Brangelina i poprawić już praktycznie się za wiele nie dało ale… kiedy ujrzeliśmy Kasię we fryzurze i makijażu Kasi Zielińskiej wyglądałą absolutnie zjawiskowo! Jako najukochańszy braciszek oczywiście muszę powiedzieć, że Sławuś prezentował się tak samo dobrze i zdecydowanie tego dnia był najpyszniejszym ciasteczkiem okolic! :D Podczas przygotowań w atelier działo się sporo… były najbliższe przyjaciółki… był szampanik… był rozpadające się wózki… a przede wszystkim były genialne nastroje i Pan Młody przebąkujący co chwile z niedowierzaniem ‘o Maaaaatko żenie się…’ ;D Chwilę później już byli pięknie wystrojeni, czekali z niecierpliwością na błogosławieństwo :> Początek ceremonii odbył się z wielką pompą. Nawet na cześć Kasi i Sławka zorganizowano marsz! Co prawda na początku doszło do kilku nieporozumień… po raz kolejny panowie w mundurach mnie pokarali i nie wpuścili pod kościół, ale jak przystało na pulchnego pączusiowatego liska znalazłem w mgnieniu oka miejsce żeby zaparkować. Były na tym miejscu jakieś dziwne znaki, zakazu parkowania ale to chyba nie dotyczyło fotografów :D Podczas ceremonii humory pozostawały tak samo genialne jak i przed, wszyscy byli mocno rozluźnieni. No może poza mną bo byłem ganiany przez księdza co chwilę to na jedną to na drugą stronę ołtarza co powodowało u Młodej Parki jeszcze lepszy humorek. Kulminacyjną chwilą był moment przysięgi kiedy ksiądz się zapytał ‘czy Ty Sławciu bierzesz…’ w tym momencie wszyscy z otoczenia wstrzymali oddech żeby tylko nie zacząć się śmiać. Moment iście symboliczny. Przyjęcie weselne odbyło się w Restauracji Dworzysko. Na wstępnie odbyły się życzenia, na które długą przemową zaprosił sam Pan Młody :D Pierwsze życzenia były od Tatusia Kasi, zwrócone do Pana Młodego – cytuję “no Zieciuniu… dbaj o Nią… teraz masz trzech Szwagrów, których trzeba się bać” :D Na sali od samego początku działo się szaleństwo wspomagane pysznym trunkiem prosto z finalndii ;) Początkowo plan był taki, że będzie to raczej spokojne przyjęcie ale jak tylko zaczęły się żywsze gitarowe brzdęki od razu cała wesoła ekipka zaczęła okupywać parkiecik ;) Dzień był mocno genialny i oficjalnie tutaj zwracam się do Pary Młodej z prośbą… o powtórkę :D Może być za rok na rozcznice roczną… Może być równie dobrze za tydzień na rocznicę tygodniową… Musimy to powtórzyć! ;) Tym razem mocno wyjątkowo nawet ja pojawię się na kilku zdjęciach w prezentacji. Wtedy za zdjęcia odpowiedzialna była mocno cudowna Żonka, kochany Krzysio i wesoła Krysia! ;) Już wiem, że sesja będzie mocno wyjątkowa… i już się nie mogę jej doczekać… tym czasem zapraszam na zdjęcia! Chirurgiczne Wyrwiząbki szalone są! ;)

Fotograf: Słodko Gorzko
Kościół: Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej
Restauracja: Restauracja Dworzysko
Makijaż: Katarzyna Zielińska
Fryzura: Marcin Kasprzak

Przysięgam... - Słodko Gorzko - Fotograf Zamośćsg_kasslaw_001sg_kasslaw_005sg_kasslaw_011sg_kasslaw_015
sg_kasslaw_025sg_kasslaw_033sg_kasslaw_035sg_kasslaw_038sg_kasslaw_047sg_kasslaw_051sg_kasslaw_058sg_kasslaw_063sg_kasslaw_070sg_kasslaw_076sg_kasslaw_079sg_kasslaw_095sg_kasslaw_098sg_kasslaw_101sg_kasslaw_102sg_kasslaw_104sg_kasslaw_111sg_kasslaw_115sg_kasslaw_119sg_kasslaw_134sg_kasslaw_140sg_kasslaw_149sg_kasslaw_152sg_kasslaw_172sg_kasslaw_178sg_kasslaw_181sg_kasslaw_186sg_kasslaw_202

Prezentacja z genialnie snującymi się dźwiękami…

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU