Do trzech razy sztuka. Tak właśnie wygląda moja historia z Nowym Jorkiem. Miasto, które przyciąga jak magnes chyba większość ludzi na kuli ziemskiej. Miasto, o którym jedyne co można napisać to jest nie do opisania. Trzeba je samemu zobaczyć i je przeżyć. Co prawda poleciałem do NY, na ślub Gosi i Pawła ale w międzyczasie nie mogłem sobie odpuścić szwędania po Manhattanie. W zasadzie to bardziej zależało na tym mojej cudnej Żoneczce Moni, która poleciała ze mną jako asystentka :D Hotel mieliśmy na Brooklynie tylko kilka stacji od szalonego downtown także, przejażdżka metrem była szybka i bezproblemowa. Ogólnie transport miejski jest genialny, w połączeniu z jeszcze lepszym amerykańskim ponumerowaniem ulic i aleji tworzy się rewelacyjnie prosta do zrozumienia sieć miejska, dzięki czemu w ekspresowym tempie wiesz gdzie i jak dojechać. Pierwsze co się widzi po wyjściu ze stacji metra to… ogrom tego miasta. Tu nie ma półśrodków. Wszystko jest wielkie… czasami przesadnie. Jakby to powiedział Siara “…mają rozmach Skurwisyny!” :D Pierwsze co mieliśmy w planie zrobić to zobaczyć wielką zieloną Panią z pochodnią w ręce ale niestety ponad kilometrowa kolejka, która oczekiwała na prom skutecznie nas odstraszyła. Od tego momentu zaczęło się nasze bujanie po mieście. Kompletnie bez planu zaliczaliśmy wszystkie małe i większe uliczki. Były momenty kiedy miasto zachwycało… no i oczywiście też były te kiedy chciało się z niego uciekać jak najszybciej, z powodu średniej czystości na ulicach itd. Totalnie zakochaliśmy się w Soho i Małej Italii. Miejsca mega klimatyczne i piękne jak z obrazka. Szczególnie to pierwsze zapadnie nam w pamięć. Wszystkie kamienic uliczki są mega zadbane, a dookoła nich kręcą się zawsze jakieś mocno ciekawe ludziska. Dla fotografa street photo NY to marzenie. Ilość pozytywnych ‘dziwaków’ na ulicach tego miasta jest niesamowita. Co chwile miałem ochotę podejść do kogoś z fotozaczepką ale obiecałem Moni, że będę grzecznie z Nią spacerował… także muszę tam jeszcze wrócić w bardziej fotograficznym celu ;) Jedyne czego żałujemy to Central Parku… zobaczyliśmy go bardzo mało ale na jego oglądania była chyba za wczesna pora patrząc na brak liści na drzewach itd. Mówić o tym mieście można w nieskończoność… absolutnie każdy by coś dla siebie w nim znalazł z prostej przyczyny… jest w nim absolutnie wszystko! Zapraszam na kilka spacerowych klatek :)


Komantarze

Asiu: dzięki wielkie za takie słowa… nadają sensu temu co robię! ;)
Streczusiu: …a jak! :D

Jestem znajoma Gosi z NY ktora ostatnio brala slub. Sledze Twoja prace juz od dluzszego czasu I jestem pelna podziwu. Twoje zdjecia mozna ogladac godzinami i wiecznie malo. Prawdziwy talent i niezawodne oko :).

Ładny sztafaż zabrałeś w ten plener, wiesz… ten blondwłosy… :D

Czad! Super! … jak zawsze!

Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU