Tym razem będzie o tym jak zrobić żeby ślub wyglądał dokładnie tak jak sobie ktoś wymarzył… Trzeba wszystkim samemu! Tak właśnie zrobiła Paula, która na co dzień zajmuje się czarowaniem florystycznych historii. Jej lowe wielkie Łukasz wiedział, że tutaj nie będzie miał za wiele do gadania ( :D ) , a jeszcze bardziej był pewny tego, że jak Paula to zrobi to będzie idealnie. Tak też było!
Rozpoczęło się mega spokojnie od łazienkowego mejkapowania na przemian z zabawami z małym słodkim suknie ślubne lubiącym Luiśiem ;) W międzyczasie popędziłem do Łukaszu, któremu pomagała przekochana Mamcia dzielnie walcząca z krwistymi plamami na koszuli, która później i tak była lekko podziurawiona przez ogniste iskierki. Ułańska fantazja Łukasza nie ma granic :D
Chwilę później… kiedy już Paula wskoczyła w kiecę ( boszzzzz jak Ona wyglądała tego dnia! ) i pojawił się w niemieckim rumaku Łukasz zobaczyli się po raz pierwszy. Zielony ogród mało co nie spłonął od iskier z oczu ;D Popędzili migiem do kościoła gdzie to powiedzieli sobie wielkie ‘tak!’. Nie pomylili imion… nie powiedzieli, że sie nie dopuszczą więc raczej poszło wszystko sprawnie :D Następnym punktem tego dnia była biba w nowym miejscu na mapie ślubnych imprez w małopolsce. Miejsce zdecydowanie wyjątkowe o miłosnej nazwie Vila Love. Położenie, dbanie o detale, światło jakie panowało ( szczególnie podczas pierwszego tańca połączonego z dymem – baaajkaaaa! )… czad! Do tego cuda, które tam zdziałała Paula swoimi florystycznymi i świetlistymi dekoracjami sprawiło, że odczucia były genialne! Do tego dzika impreza połączona absolutnym chill outem w strefie wesołych dymków :D
Zdjęcia zdecydowanie lepiej opowiedzą ten dzień… zapraszam!  

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU