Tym razem historia z tych pięknych. Niesamowite miejsce. Cudni ludzie. Classy. Gwiazdami głównymi są Klaudia i Kuba. Na co dzień wikingują w Szwecji. Od święta pojawiają się pod Krakowem i robią mega dobre biby.

Akcja tego historii rozgrywa się w Pałacu Goetza. Miejsce piękne. Z absolutnie genialnym jedzeniem ( nie nazywali by mnie Pączysław jakbym o tym nie wspomniał ). Ale to co ważniejsze to przyciągają osoby wymagające. A zazwyczaj osoby wymagające są bardzo ambitne. Ambitne z gruntu rzeczy sfocusowane na tym co robią. Tutaj skupiali się głównie na… imprezie i emocjach jej towarzyszących. Zresztą podobnie jak Ich goście. Przyjechali tu w jednym celu. Żeby celebrować!

Tak właśnie wyglądał ten dzień od samego początku. Było wesoło. Było radośnie. Było bezstresowo. Były też łzy wzruszenia kiedy Kuba dostał liścik od Klaudii. Powiedział mi, że jak o tym komukolwiek powiem to przyleci do mnie ze Szwecji i mnie skróci, tak że będę jeszcze o katelusz niższy. Także nie mogę powiedzieć o tym, że się wzruszył i łzy mu leciały. Wybaczcie mi drodzy czytelnicy. To by był cios poniżej pasa.

Wszystko szło swoim tempem i ani razu nikt nie powiedział, że coś jest niehalo. Wszystko było totalnie halo. Duża w tym zasługa Magdy i Kiki z Ceremony Concept, które dzielnie ten dzień ogarniały z każdej strony. Za ogień na parkiecie odpowiedzialny był jak zawsze krejzolstwo na parkiecie tworzący DJGmusic Grzesiek. Za młodymi ganiali ze mną chłopaki z Suar a przepięknie udekorowały wnętrze dziewczyny z Niezłe Kwiatki. Dodatkowo smyczkowymi dźwiękami udekorowala wnętrze piękna Aggi – cosz Ona wyprawiała na tych skrzypcach toszto szok był!

Ceremonia prowadzona przez Panią urzędnik razem z Siostrą Kuby stworzyło mega ciepłą atmosferę. Fajne to mocno kiedy ktoś bardzo bliski uczestniczy w takiej ceremonii bo dostaje ona ciut innego wymiaru mam wrażenie. Tuż po niej życzenia a chwile po nich szwedzka tradycja. Kiedy Panna Młoda odchodzi od stołu… wszystkie Panie z wesela podchodzą do Młodego i go namiętnie całują. Kubie tak się to spodobało, że wysyłać chciał Klaudię co chwile w różne strony świata ale się Spryciara nie dawała :D

Później dzika biba wymieszana z chill w okolicach Pałacu. Dobry to był dzień. Szkoda gadać… zapraszam na zdjęcia :)

Komantarze
Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU