Państwa Lewandowskich Państwu przedstawię. Tych prawdziwych… z Zamościa :) Dobrych kilka lat temu Damiana spotkałem po raz pierwszy na ślubie Jego prześlicznej Siostry i powiem szczerze, że jak tylko Go zobaczyłem chciałem po prosić od razu od autograf na piersi! Byłem przekonany, że to Robert Lewandowski =D Z tego co wiem to stworzyłem mu nowe pseudo na ośce ha!
Dobrze pamiętam jak jeszcze wtedy mi powiedział, że jak tylko znajdzie się odpowiednia kandydatka… to Ja będę zanim latał z aparatem! Nie minęło zbyt dużo czasu i Chłopaczyna został złowiony! ( to wersji Viktorii :D )
Zakochał się absolutnie w przecudnej Niewiaście o słowiańskiej urodzie. Viktoria niedość, że wygląda jak milion dolarów to jeszcze jest przeciepłą osobą. Są dosłownie jak yin i yang tylko w słowiańskiej wersji :D
Kiedy już doszło do tego wielkiego dnia… pierwszy raz zobaczyliśmy się podczas robienia makijażu. Viki tego dnia dosłownie promieniała, a Panie makijażystki piały z podziwem nad Jej cerą. Kilka chwil później Zamość rozbłysł na tyle mocno, że z kosmosu było widać tylko Belgię i Padwę Północy dzięki Viki :D W międzyczasie skoczyłem do Lewandowskiego, które pomagał się zbierać inny piłkarz ( co prawda ręczny… ) Paolo. Kolejny zamojski Donżuan, dzięki którego pozytywne wibracje pląsały się dookoła. Kilka chwil pod okiem Ojca Chrzestnego i Damian wyglądał lepiej niż jego kopia z sesji Vistuli. Słychać było szlochanie wszystkich panienek z okolic kiedy to już było pewne, że u Damiana szans nie mają!
Kiedy już piękny wypieszczeni popędzili się zobaczyć… Na drodze Damiana pojawił się małe śliczne problemy w postacie Świadkowej i Jej quizów przedmałżeńskich! Sytuacja była podbramkowa ale Lewemu udało się wybrnąć z tej sytuacji! Kilka sekund później oczy mu się zaiskrzyły bo zobaczył Ją! Sama o sobie mówiła, że ma prostą zwykłą kiecę… „wiesz Pączek nic specjalnego”. Taaaaaa…. wszyscy zbierali zęby z podłogi tak niespecjalnie wyglądała! :D
Pobłogosławieni przez rodziców popędzili do kościoła. Nie było to jednak takie proste bo Ziomeczki Damiana z osiedla stwierdzili, że w samochodzie mają za dużo alkoholu i Oni jako stróżowie porządku i moralności muszą zadbać o t by do kościoła poszli w odpowiednim stanie :D Kilkadziesiąt procentów mniej… dojechali na mszę! :D Odprawiał Ją jeden z sympatyczniejszych księży jakich znam, który nie boi się słodko do Młodych uśmiechnąć czy zażartować.. taką też właśnie atmosferę tworzył i tym razem.
Kilka chwil później byliśmy pod Zamościem w Karczmie Zamojszczyzna, która tego dnia płonęła! Prawie dosłownie. Przeplatały się emocjonalne chwile jak taniec Viki z Tatą czy rzucaniem Młodego ponad dach Karczmy tak, że wracał na ziemię ze światełkami :D Były szalone śpiewy i miliony skrytych historyjek. Wielbię takie historie gdzie mimo moich mikro rozmiarów jestem niewidoczny zajętymi sobą ludźmi!
Kilka chwil później udało się spotkać na kilku zdjęciach sesyjnych. Miejsce to nasz ukochany Zamość i okolice, które wielbię! Moi drodzy Lewandowscy… jedyne co mi mogę powiedzieć to, że jest mi bardzo smutno! Smutno, że to już koniec! :) Wszytkiego naj moje Krejzole!

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU