Generalnie to ciężko mi pisać o tym dniu. Od kiedy tylko Angelina napisała do mnie i opowiedziała o planach to wyczuwałem, że będzie to wyjątkowy dzień. Troszkę jednak to wszystko co się wydarzyło przeszło moje oczekiwania.

Po pierwsze postcovidowe śluby są jakby troszkę inne. Takie, na które się czeka inaczej niż na ten swój niecovidowy ;) Tutaj przekładańców było kilka… tak tych oficjalnych oraz tych bardziej oficjalnych.

Angelina i Giorgina powiedziały wielkie tak w ‘swoim’ Londynie natomiast większe tak w Polsce. Dokładnie mówiąc na Zamku w Wiśniczu. Przyjechały tam przecudnie wystylizowane przez Rockgirl – niesamowita stylistka fryzur! Dziewczyny wyglądały przecudnie! Uśmieszki z buziek nie schodziły ani na chwile.

Chwilę później udało się dotrzeć białym rumakiem z gwiazdą na salę. Ceremonię poprowadził Przyjjaciel Dziewczyn, który przyleciał dla nich specjalnie 9oookm i oczywiście z genialnym humorem zapomniał o tym wspomnieć 3 razy :D Był Shakespeare były łzy były wzruszenia. Pięknie było.

YesYes. Milion kissów i już rzucały kieliszkami przed salą, która już płonęła od bitów DJ’a Matiasha. Mimo, że gości nie było za dużo to na parkiecie działo się szaleństwo! Dobry to był dzień. Nakamerowali go moje Maseczki!

Enjoy!

Komantarze
Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU