Po roku oczekiwania ( głównie mojego… ) przyszła pora na ten wpis. Wakacyjny. Po raz kolejny ‚oczywiście’ padło na FuertaVenturę i Jej plaże oraz klimat. Trzeci ale na pewno nie ostatni raz na tej wyspie. Zresztą chyba nie tylko nasz ale także naszych kompanów. Tym razem polecieliśmy w zacnej 4 rodzinkowej obsadzie.
Początkowo wszyscy dorośli byli przerażeni myślą 9-rga dzieciaków pod jednym dachem ale jak się szybko okazało im więcej tym ‘spokojniej’ =D Brygada się zajmowała sobą i nawet czasami chodziła spać! A ja już poszli spać butle z trunkami uspokajającymi zaczęły samoistnie wyłazić z lodówek i wlewać się do naszych gardeł. Skutkiem były nocne basenowe frywolne a czasami przymusowe kąpiele, ujrzenie przez domowników Obelixa ( sic! ), czy najpiękniejsze dzieła sztuki o nazwie ‘Kryjówka’ czy werbalne twórcze ‘kamizelki wodoszczelne’. Wybaczcie szyfry ;)
W wielkim skrócie było… cudnie. Zagrało wszystko ( no… prawie wszystko ;) ). Ale powtórka absolutnie konieczna i już się jej nie mogę doczekać.
Tym razem radość z fotografowania była przeogromna. Nie było rozkminy o wielo planach, o kluczowych momentach, o tym co powinno się kiedy znaleźć… była czysta radość i łapanie chwil ;) Cudna sprawa to fotografowanie… Zapraszam na kilka zdjęć naszej bandy Dżemdobrowej!

Komantarze
Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU