Tomek i Malwina. Rzetemy. Sakramenckie ‘łi’ powiedzieli sobie w zeszłym wrześniu i był to dzień iście ‘inkredible’. Pasują do siebie jak Alvin do wiewiórek, wieża Eiffle’a do Paryża czy listopadowa mgła do lotniska w Balicach. To właśnie ta szara maź nie pozwoliła nam polecieć do Paryża pod koniec zeszłego roku na upragnioną sesję – mocno co prawda nie płakaliśmy bo następnego dnia rano popędziliśmy w nasze góry i było absolutnie żenialnie. Jednak teraz po kilku miesiącach wiosenna pogoda, która ostatecznie doszła do naszego przecudnego kraju, pozwoliła nam poszybować do światowej stolicy niepoprawnych zakochańców :) Zatrzymaliśmy się u przeserdecznych osóbek ( Maryanka & Arnauld – wieeeeeelkie Merci! ), które także fotografują i z tego co widziałem przepysznie! Pari powitał nas deszczem i pogodą lekko depresyjna ale mocno wierzyliśmy w zapowiedzi francuski pogodynek i spodziewaliśmy się kolejnych pięknych dni i… się doczekaliśmy! Było cudnie niebiesko i sielsko! Tempo mieliśmy iście ekspresowe, żeby oczywiście zahaczyć o jak największą ilość miejsc ale totalnie było warto.
Był to mój pierwszy raz w tym mieście i powiem szczerze, że na początku wrażenia jakiegoś wielkiego na mnie nie zrobił ale wszystko się zmieniło w momencie kiedy zobaczyłem Luwr i całą resztę miasta nocą. Total love! Przegenialne miasto, które inspiruję na każdym kroku. Wielkim zaskoczeniem było w jaki sposób ludzie reagowali na Państwa nieMłodych… nie potrafili oderwać od nich oczu! Tak dosłownie i bez przesady. Ciągli robili sobie z nimi zdjęcia i przystawali przy nich… szaleństwu nie było końca ;)

Komantarze

Na Zawsze! ;)

Brak słów. Burza emocji. Wspomnień. Są. Pozostaną. Na zawsze :) Dziękujemy!

piękne :))))

Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU