Madzia i Adrian. Para absolutna. W końcu stanęli w wyjątkowym miejscu i obiecali sobie wyjątkowe rzeczy… wszystko przy niebiański Ziółkowych dźwiękach, przez które oczy stawały się mokre. Rzadko zdarza mi się fotografować ludzi tak strasznie świadomych i doświadczonych życiem. Wszystko co się wydarzyło tego dnia, wydarzyć się miało. Nie było tam żadnego przypadku. Każda minuta tego dnia to gigantyczne pokłady emocji każdego rodzaju. Od łez radości do łez wzruszenia.

Ślubowali sobie na Loretańskiej u braci Kapucynów i powiedzieć trzeba, że jest to miejsce ‚wyróżniające’ się na mapie obiektów sakralnych w Krakowie. Głównie za sprawą braci, od których biją niesamowite pokłady dobra i serdeczności. Jako fotograf ślubny słyszałem już setki kazań i przyznam szczerze, że zapamiętałem dosłownie kilka. To będzie jednym z tych właśnie.. Było na tyle mocne, że goście zmieniali swoje życzenia, które później składali Parze Młodej – inspirujące!

Kiedy już tysiące endorfin eksplodowały razem z confetti tuż po wyjściu Młodej Pary nastąpiły życzenia obfitujące w jakieś abstrakcyjne ilości szczęścia. Cudnie to było obserwować z mojej perspektywy! Chwilę później popędziliśmy spacerkiem do Ogrodów Muzeum Archeologicznego gdzie już cała wesoła Ekipa czekała na Gwiazdy wieczoru ;)

Na początek zagrał jeszcze raz Mateusz Ziółko i trzeba przyznać, że wie jak poruszać słuchaczy. Miodne dźwięki! Chwilę po tym rozpoczęło się coctailowe party. Dużo prosseco, palemek w drinkach i bananów na ustach gości. Bardzo dobry czas!

Koniec końców był to zdecydowanie jeden z bardziej napiętych emocjonalnie ślubów jakie kiedykolwiek miałem okazję oglądać!

Madziu.. Adrianie… Wszystkiego! ;)

Komantarze
Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU