Światełka
Tym razem ciężko mi cokolwiek naskrobać. Często piszę, że byłem na wyjątkowym ślubie z wyjątkowymi ludźmi ale wierzcie mi, właśnie takie mam odczucia. Tym razem było bardzo wyjątkowo ze względu na Kamilę i Piotrka. Osoby strasznie ciepłe i niesamowicie przyciągające innych ludzi do siebie. Widać to było na każdym kroku podczas zdecydowanie najważniejszego dnia Ich życia. Rozpoczęło się od tego, że spotkaliśmy się pierwszy raz rok temu na mega góralskiej bibie Moni i Mateusza w Dunajcu. Już wtedy wiadome było, że będę fotografem na Ich ślubie tylko jakoś mnie zaczaili, że ja to ja i vice versa :D Wszystko to wyszło kiedy Kamila się malowała
u osóbki, którą chciałem poznać już od bardzo bardzo dawna. Mega makijażystki ( przy Kamili to tylko się potwierdziło ) i straszliwie kreatywnej osobie – Justynie Zastąpiło. Atmosferka w trakcie przygotowań była mocno pozytywna, a wisienką na torcie był ciut dłuższy pobyt w łazience Panny Świadkowej =D Chwilę później byłem już u Piotrka, który zdecydowanie pretenduje do miana najbardziej zchilloutowanej osoby świata :D Wesołe ubieranko w towarzystwie wesołej rodzinki i z powrotem do Kamili! U Niej sytuacja podobna.. stresu się wyczuć nie dało tylko śmieszki dookoła. Władcą domu był oczywiście kot śmigający od ściany do ściany co sekundę radując tym Kamilę :D Po szybkim błogosławieństwie popędziliśmy do pobliskiego kościoła. Gdyby ktoś z ulicy wpadł na tą mszę i zobaczył ilu księży znajduje się na ołtarzu zapewne by pomyślał, że ktoś ma świecenia albo ślub bierze największy VIP województwa… i w sumie tak było! :D To co dla mnie najbardziej było niesamowite w trakcie mszy to światło jakie było w kościele. Marzenie każdego fotografa! Tak sobie to połączyłem, że przecież mogło padać i by tego nie było ale ta Parka jednak coś ‘magicznego’ ze sobą wnosi do tego kościoła i chyba wyczuć mogli to wszyscy obecni ;)Po na prawdę wzruszającej momentami uroczystości, przy genialnych dźwiękach chóru AGHu ( gdzie to Kamila śpiewa ), popędziliśmy na salę. Szczerze mówiąc spodziewałem się spokojnego wesela. Goście z oazy, chóru, spora cześć osób na bezalkoholowych krucjatach. Nic bardziej mylnego :) Problem miałem tylko jeden… z poruszaniem się. Jak wiadomo najpierw idzie mój brzuch, a później ja i często na parkiecie miejsce było tylko dla jednego z nas ;D Szaleństwo! Rozpoczęło się od poloneza skończyło na belgijskich tańcach! Także podsumowując zdecydowanie wyjątkowy dzień z niesamowitą parką. Kamilo & Piotrku wszystkiego NAJ!
Zaprasza się na prezentację ;)
















































































































