Prawda jest taka, że na słowo Islandia serducho zaczyna mi bić szybciej. Z tego co wiem to szybciej zaczęło pikać serce także Agatce kiedy widziała moja zeszłoroczną zorzę i powiedziała swojemu Lubemu Michałowi… hej Panie DJ ja chce zorzę kiedy jestem w kiecce ślubnej! No i stało się.. mail telefon kawa i lecimy! Prawdę mówiąc to o mało co do tego nie doszło przez korki na kochanej A4rce. Korki kilku godzinne i panika okrutna bo do wylotu zostaje krótka chwila… Udało się na styk. Milion tysięcy kalorii ze stresu i biegu na lotnisko bezpowrotnie utracone. Smutek. Udało się jednak wejść!
Cztery godziny później wraz z Cebem ( Panna Młoda.. która twierdzi, że cebularze są z lublina – pfff! ) i Michałem postawiliśmy stopy na Islandzkiej wyspie ;] Szybka podróż do mieszkania i jeszcze szybsze zasypianie żeby wstać o świcie :) Prognozy były okrutne i planowo mieliśmy mieć tylko jeden dzień z ładną pogodą… Oczywiście prognozy jak na Islandii się myliły i pogoda się zmieniała średnio co 5 minut. Dosłownie. Zaczęliśmy nawet liczyć tęcze! Naliczyliśmy łącznie ponad 30.. szaleństwo!
Najpiękniejsze dla mnie fakt, że był to mój 3ci raz… i znowu mnie totalnie zaskoczyła wyspa. Udało się pojechać w nowe rejony, które mnie absolutnie zauroczyły. Po pierwsze Haifoss. Jak dla mnie top3 najpiękniejszych miejsc jakie w życiu widziałem. Dojazd okrutny jak się ma VV Polo ale się udało :D Warunki okrutne bo średnio co 5 min padał deszcz i wiał strasznie mocny wiatr. Wszystko to połączone z zachodzącym słońcem stworzyło abstrakcyjnie piękny klimat. Staliśmy tam wryci pięknym wodospadku.. rozkładającego się swiatła po wzgórzach czy o płaskowyżu w oddali, który się wydawał jak ten z opowieści Tolkiena. Kiedy już w mega emocjach wróciliśmy do mieszkania, troszkę odpoczeliśmy i stwierdziliśmy że musimy spróbować gorących źródeł jeszcze. Wszystko to było oprawione pełnią księżyca i niebem pełnym gwiazd. Atmosfera nieziemska. Śmieliśmy się, że do pełni szczęścia brakuje tylko zorzy… Okrutnie śmiać mi się chciało podczas obróbki zdjęć bo na jednym widać zielone smugi na niebie za nami… ehhh ;))) W skrócie absolutnie magiczny czas z genialnymi osobami. Agatko i Michale wieeeelkie dzięki za te dni i za Wasze poświecenie tylko pamiętajcie… cebularze są z Zamościa! ;))))

Zapraszam!

Komantarze

Dzięki wielkie Piotrze! Mega miło ;)

Genialne zdjęcia pełne ekspresji. Lubię twoje fotografie za kolor, świadomie go używasz, kontrolujesz i budujesz świetną narrację.

Piękne zdjęcia!!! a ta tęcza mega!!!

Coz za klimat!! Widoki bajeczne, Para przekochana a operator aparatu- wirtuoz. Miód na oczy. Pozdrawiam!

Łel don myster Pączek! Sztosowe klaty!

Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU