Ze wszystkich miejsc w jakich do tej pory byłem… Islandia zajmuje specjalne miejsce. Zdecydowanie najbardziej niesamowita wyspa na jakiej byłem i chciałbym tam jeździć jak często to tylko możliwe. Tak samo nakręceni tym miejscem ( przynajmniej z moich opowiadań :D ) byli Magda i Filip. “Wielkie tak” powiedzieli sobie przy temperaturze grubo ponad 40stu stopni, natomiast na sesję zdecydowali się przy ciut niższym numerku temperatury. Ku uciesze Madzi =D Z tego co mi wiadomo to chyba raczej koniec końców nie żałowali tej decyzji, mimo że łatwo nie było!
To mój drugi raz na Islandii w tym roku i była to zdecydowanie inna bajka niż poprzednio. W końcu zrozumiałem czym może być islandzka pogoda i jak to jest wykąpać się w słonej wodzie stojąc dość daleko i wysoko na lądzie. W pewnym momencie to nie “Młodym” japońscy turyści robili zdjęcie ale mi jak chowam aparat za każdym razem kiedy fale odbite od skał lecą prosto na mnie :D
Pierwszego dnia trafiliśmy na genialną pogodę i pędziliśmy z miejsca na miejsce, które mimo że znałem to wydawały mi się nowe. Tu tereny odpływowe sprawiały, że chodziliśmy po wodze… tu wodospad Skogafoss tańczył z tęczą dając piękny spektakl. Na koniec dnia lekko źle obliczyliśmy, o której ma być zachód słońca i kiedy się okazało, że jest ponad godzinę wcześniej byliśmy najszybszym Hjundajem w historii Islandii… ale się udało! Miejsce wyjątkowe. Skrycie jednak marzyło nam się coś ‘mocniejszego’. Coś bardziej zielonego i wyjątkowego. Zorza. Obserwowaliśmy prognozy i niestety wyglądały bardzo słabo. Szczególnie na koniec dnia. Więc wracaliśmy już totalnie bez wiary, że te geomagnetyczne pokazy będziemy mogli upolować. Po dobrych 30 minutach jazdy dostrzegliśmy jakieś “słabe światła z fabryk”. Kiedy staneliśmy, żebym mógł sprawdzić okazało się… że to aurora! Radość milion i szukanie pośród absolutnych ciemności miejsca, na którym można by było zrobić jakąś kompozycję. Światła z telefonów szalały i w końcu udało się odnaleźć małą rzeczkę. Bez zastanowienia Madzia z Filipem stanęli na jej środku. Łatwo nie było ustać w bezruchu bo zapadali się lekko ale udało się. Punkt z foto bucket lista odhaczony i to w jakim stylu! Zorza śledziła nas jeszcze przez chwilę i wyglądało to genialnie… absolutny MUST SEE! Od tego momentu już uśmieszki nie schodziły z naszych twarzy mimo, że mieliśmy do przejechania prawie 300 km…
Następne dwa dni to walka z wiatrem, deszczem i szaleńczymi warunkami zmieniającymi się co chwilę. Tutaj WIELKIE pokłony lecą dla Madzi. Była mega dzielna i ani razu się nie złamała mimo strasznie okrutnych warunków i Jej niechęci do zimna. Szacun dozgonny! Wybaczam te wszystkie 23309248234 zapytania o telefon :D Pochwał dla Pana Młodego też nie może zabraknąć… dzielnie dbał o Żonkę i samemu dawał z siebie zawsze wszystko – a wczuwał się w pozowanie jak mało kto ;D Brawo Wy!
Koniec końców mimo zimna zapamiętam tą sesję bardzo ciepło. Mimo gleby, którą zaliczyłem… Mimo miliona smarków przywiezionych z krainy lodu i ognia było bosko! Zapraszam teraz na kilka klatek…

Komantarze

No grubo! Ale u Pączka nie mogłoby być inaczej! :P

Pięknie… Islandia jest magiczna

Twój Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

CLOSE MENU