18sty był dla mnie… hmmm… zdecydowanie najcięższy rokiem w ostatnich 10ciu latach. Z jednej strony spełnienie największego marzenia i przeprowadzka do nowego mieszkania. Z drugiej strony sezon ślubny połączony z cudnymi i jednocześnie okrutnie męczącymi logistycznie sesjami zagranicznymi. Było szaleństwo. Przeżyć się udało głównie dzięki cudnej Żonce. Monia :*

To był rok kiedy po raz pierwszy miałem zaległości w oddawaniu ślubów. Przez ten nawał rzeczy do zrobienia zdarzało mi się o czymś zapomnieć. Coś wysłać za późno. Coś zaprojektować ze złym imieniem. Na szczęście lekcję z tego odrobiłem. Chyba czuję jakby to był mój przełomowy rok bo odzyskałem wielkie pokłady motywacji, której chyba muszę przyznać że momentami brakowało. Ponoć to szaleństwo się do tego przyznać ale tak było… Na szczęście z oficjalnych informacji jakie miałem wszyscy moi klienci byli zadowoleni :D

W głowie podziało się też bardzo dużo. Ostatnie dwa miesiące to bezustanne rozmyślanie o tym jakim fotografem na prawdę jestem. Jakim fotografem chciałbym być. Po 10ciu latach zaczynam powoli stwierdzać, że pojawiają się szczątki fotograficznej świadomości. Najbardziej to co mnie w ślubach interesuje to wszystko to co jest pomiędzy najważniejszymi momentami. To co trwa sekundę i często jest lekkim ubarwieniem rzeczywistości. To co nawet czasami lekko przekłamuje historię. To właśnie cały urok fotografii dla mnie. Największą radość mam z tego kiedy klienci to doceniają i takie klatki ze smaczkiem zauważają.

Mam też wrażenie, że o takie odważniejsze smaczki co raz ciężej w branży. Centralne monotematyczne zdjęcia z brązem i najlepiej lekką mgiełką tak okrutnie mocno napływają zewsząd. Co raz częściej widzę jak fotografowie, którzy mają aparat kilka chwil robią wideo poradniki, a w nich np historie typu – “każdy ślub powinno się zaczynać od pokazania miejsca… najlepiej dom Młodych – no chyba, że jest brzydki to można zrobić dom sąsiadów jak mają ładny” – paranoja jakby? No i oczywiście skracanie lat w branży. Kiedyś to było wielkim plusem jak ktoś miał spore doświadczenie. Teraz to ‘fo pa’. Lepiej jest być nowo odkrytym talentem, który dopiero co wziął do ręki aparat i już taaaakie cuda robi. Nie wspominam nawet o konstruktywnej krytyce. Wszyscy mówią jak Ona jest ważna, a kiedy tylko się na privie uwagę lub sugestię komuś napisze to później kontakt się urywa. Smutne troszkę jest to jak wielkie ego my fotografowie posiadamy. Zmieniło się to przez ostatnie kilka lat i mam wielką nadzieje, że zmieni się to po raz kolejny.

Żeby nie było tak strasznie tragikomicznie to jest też wielu wspaniałych fotografów, których warto oglądać i od których można się wiele nauczyć. Ostatnio zanurzyłem się na amerykański rynek i fascynuje mnie to jak potrafią ludzie być kreatywni. Nie ma znaczenia miejsce czy uroda Młodej Pary. Do stworzenia ciekawego ujęcia można wykorzystać absolutnie wszystko i to jest niesamowite. Obiecałem sobie walkę o takie ujęcia w nowym roku. By zawsze szukać czegoś… nigdy nie przestawać ;)

19stego się już nie mogę doczekać. W planach kilka sesji w genialnych miejscach i śluby za wielką wodą. Małe zmiany w sprzęcie – więcej gadżetów, które w magiczny sposób mi poginęły ;)

Teraz zapraszam na zdjęcia… kilka ulubionych klatek tego roku!

Komantarze

Moje Ceby Kochany! Dzięki wielkie te słowa! Prawdziwie dziękuje!

Pącz! Piękne podsumowanie. Emocje, kolory, spełnienie. Jesteś wyjątkową osobą i przede wszystkim PRAWDZIWĄ co nie jest proste w tym XXI :-) Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy razem tworzyć HISTORIĘ. Trzymamy KCIUKI za 2019! Ceby

Gratuluję! Piękne klatki.

Twój Komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

CLOSE MENU